środa, 20 lutego 2008
Praca robocza- Brzydota jako jeden z tematow literackich
Właśnie topos brzydoty był wykorzystywany na mocy wielu poetów, ego skoncentruję się dopiero co na kilku utworach. Poprzednio w środku średniowieczu nieznany literat przedstawił relacja śmierci posługując się tym motywem do wnętrza utworze ,,Dysputa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią?. Całkowicie niekonwencjonalny przedstawienie piękna znajdziemy obok renesansowego poety Andrzeja Krzyckiego. Barok przyjmuje całkowicie zaskakujące bliskość śmierci dodatkowo miłości. Topos ów następnie raz za razem właśnie przed chwilą będzie postrzegany wewnątrz literaturze. Poniekąd do wnętrza nicheanizmie znalazł się wieszcz, kto zajął się tym motywem . Aprobata brzydoty trzeba acz aż do poetów współczesnych- Rafała Wojaczka, Andrzeja Bursy, Mirona Białoszewskiego, pomimo tego przede wszystkim brzydotą zachwycał się Stanisław Grochowiak również mąż stał się mistrzem literatury turpistycznej do wnętrza Polsce. Czym jest utwór poetycki turpistyczna? Rzeczywiście tłumacząc jest owo wiersz brzydoty. Liryka do wnętrza której wykorzystywano szkaradztwo. Jest dozwolone ogłosić że prekursorem był Charles Baudelaire, jaki wydał tomik wierszy ?Kwiaty zła?, atoli o tym następnie. Zacznijmy od chwili początku. Oraz to znaczy od chwili średniowiecznej wizji śmierci. Do wnętrza epoce tej populacja do licha i trochę myśleli o śmierci. Zastanawiali się jaka jest, na miarę wygląda. Powstało co niemiara związanych spośród nią dzieł. Jednym spośród nich jest praca ?Dysputa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią?. Przeplatający się chojrak utworu, Polikarp, przeprowadza w tym miejscu konferencja ze śmiercią. Największe szósty zmysł na poprzednio negacja logiczna robią odpowiedzi, lecz wciąż osobiście image śmierci. Pisarz zamieścił wewnątrz swym utworze straszny wprost przedstawienie śmierci- ?Chuda, blada, żółte lice, łszczy się jak misa, upadł ci jej finał nosa, spośród oczu płynie krwawa rosą (...) negacja logiczna było warg obok jej gęby.? Niczym słyszeli kraj Śmierć w środku utworze jest postacią szkaradna. Uosabianie spośród rozkładającymi się zwłokami było uzasadnione. Zaczęto ją racja pojmować tylko po wielkiej epidemii dżumy, podczas gdy owo widok rozkładających się ciał stał się codziennością. Spośród upływem czasu makabryczność zaczęła topnieć aż spośród od czasu do czasu właściwie znikło spośród poezji. Nastała nowa okres, odrodzenie. Czas wewnątrz której królowało urok także perfekcja. Mogłoby się ogłaszać, iż w środku epoce dokąd populacja zachwycali się osobą człowieka, podziwiali jego powab, szpetota przenigdy się negacja logiczna pojawi, i lecz. Pewien Andrzej Krzycki stworzył poezja ?Na cuchnącą kozłem starkę?. Literat wewnątrz utworze przedstawia urodę pewnej kobiety. Wieszcz niezwyczajnie sumiennie opisuje estetyka kobiety. Przedstawienie napawa odbiorcę głębokim obrzydzeniem, pisarz negacja logiczna oszczędza wielu szczegółów takich niczym ?Maska usta sterczy aż sczerniały kieł.? Bądź ?Plus zwiasa aż do pępka pożółkła twa klatka piersiowa?. Literat negacja logiczna wahał się chociażby wpisać o swoich odczuciach jakie wywołuje przy niego niewiasta ?Do wnętrza końcu azaliż siedzisz, idziesz, azaliż mówisz, azaliż milczysz. świństwo, i owszem oraz gorzej albowiem wymiotować się chce?. Należy zahaczyć że Krzycki był białym krukiem swej epoki oraz częstokroć odnosił się aż do brzydoty. Wolno aby cedzić że Krzycki był ewenementem swej epoki. Pewnie byłoby czyli o ile tworzył w środku baroku, albowiem w środku baroku negacja logiczna była na sposób zaskakującym jakkolwiek osobiście barok był konfundujący, bowiem poeci posługiwali się wewnątrz poprzednio konceptem inaczej czymś zaskakującym. Rozum takowy zastosował Jan Andrzej Morsztyn do wnętrza swym sonecie ?DO zespół?. Dzieło składa się spośród dwóch części. W środku pierwszej pisarz wylicza podobieństwa: ?leżysz zabity dodatkowo jam zabity, ty strzała śmierci, ego strzała miłości?. I w środku drugiej części filozoficzno refleksyjnej dopatruje się różnic: ? Ty acz milczysz, należący do mnie jęzor kwili?, spośród której paradoksalnie wynika że pozycja zespół jest lepsza aniżeli zakochanego poety. Topos ów niezmiernie nagminnie tylko racja nadzwyczaj wykorzystywany w środku poezji późniejszej. Chciałbym otóż przespacerować aż do modernizmu. W środku tej epoce żył język francuski liryk Charles Baudelaire, zwiastun poezji turpistycznej, którym stał się co do jednego spośród ukazaniem tomiku poezji ?Kwiaty zła? do wnętrza którym znalazł się robota poniżej niezwykłym tytułem ?Trup?. Baudelaire wewnątrz wierszu tym do wnętrza rodzaj poetyczny choć przystępny także wybitnie obrazowo opisuje podłe zwierze, które zobaczył w czasie spaceru ze swą kochanką. Baudelaire mówi nam dokąd leżało, na sposób wygląda także co się spośród nią haubica ? Przy zakrętu leżała plugawa zwłoki na ścieżce żwirem zasypanej, spośród nogami zadartymi lubieżnej kobiety, parując dodatkowo siejąc trucizny?.
Czytając utwór poetycki mamy ową padlinę przedtem oczyma. Po dokonaniu opisu padliny następuje odszkodowanie podmiotu lirycznego aż do swej ukochanej. Stwierdza mąż że jego nałożnica będzie podobna aż do padliny ?Tudzież tymczasem upodabniasz się aż do błota?. Od tego czasu kieruje aż do niej dużo epitetów podkreślających wzorem jest jej zdyscyplinowany. Wewnątrz puencie utworu stwierdza, że będzie ją kochał co więcej po jej śmierci. Widzimy w tym miejscu że Baudelaire wybrał ekscentryczny rodzaj wyznania miłości. Otóż chciałbym nadejść aż do mistrza brzydoty wewnątrz poezji Stanisława Grochowiaka. Jednym spośród jego w wyższym stopniu znanych utworów jest utwór poetycki ?Płonąca żyrafa?. Pisarz porusza dwójka tematy. Zagadnienie istoty ludzkiej plus życia człowieka. Podług poety podstawa ludzka jest zbyteczna oraz co więcej wielce krucha oraz niedoskonała. Mówi nam o tym element nieczynny między wierszami ?biedna budowa człowieczego lęku? plus ?ciemna mauzoleum człowieczego nieba?. I żywot ludzkie sprowadza się aż do tego tak aby ?Buszować po sklepach ciało, Rąbać ciało, Zarzynać ciało, Przepadać ciało? . Termin ciało jest dozwolone zamienić wyrazem ?homo sapiens?, jaki zostaje z ograniczoną odpowiedzialnością aż do poziomu swojej cielesności inaczej aż do mięsa. Mięso ponieważ jest tym co decyduje o naszym życiu głównie w środku momencie jak cierpimy. W takim przypadku nasze mięso ?Negacja logiczna trwa [..] również gnije dodatkowo opada dodatkowo boli?.
Myślę, iż na przykładzie utworów, o których mówiłem, udało mi się udowodnić, że do wnętrza poezji, która przeciętnemu zjadaczowi chleba kojarzy się spośród ulotnością, pięknem także wrażliwością jest ponadto pozycja na mówienie o rzeczach brzydkich także szkaradnych. Na miarę się okazuje wolno o tym zapisywać bez skrępowania, tym z większym natężeniem iż żywot negacja logiczna składa się spośród samego piękna, które aby zachęciło aż do pracy oraz życia. Posiada ono i brzydkie także mroczne okolica. Być może owo one dopiero co są bliższe człowiekowi. Na bodajże muszą egzystować grunt, jeśli faktycznie we wszystkich epokach literackich od chwili średniowiecza aż do współczesności topos brzydoty przewija się do wnętrza różnych utworach.
środa, 7 listopada 2007
Wyrazy modne we współczesnej polszczyźnie. Omów mechanizm ich funkcjonowania w języku.
Słowa mogą kryć w swojej budowie interesujące, niejednokrotnie wręcz pasjonujące dane dotyczące historii, miejsc, wydarzeń, kultury materialnej i duchowej, historii ludzkiej myśli. I tak np. uczeń szkoły średniej dowiaduje się, że w polskim słowie król utrwaliło imię Karola Wielkiego, że polski księżyc to pierwotnie ?syn księcia?, że dzisiejsze znaczenie świętości wywodzi się z dawnego znaczenia ?siły?, ?mocy?. Język przekazuje nam więc wiedzę o człowieku w ogóle, jego sposobach odbierania i kategoryzowania zjawisk. Przejawiają się one zarówno w konstrukcji wyrazów, związków wyrazowych, jak kategoriach gramatycznych takich np., jak czasy czy tryby czasownika, liczby czy przypadki rzeczownika.
Aby język mógł sprostać wszystkim funkcjom, które pełni w życiu każdego z nas powinien być świadomie różnicowany, wzbogacany, dostosowany do potrzeb kultury, którą wyraża i w której rozwoju aktywnie uczestniczy. Stanowi to warunek jego istnienia w ogóle. Z tego też powodu ulega on nieustannym modyfikacjom i przeobrażeniom. Musi być on na bieżąco uaktualniany, gdyż w przeciwnym razie groziłoby mu skostnienie, a w rezultacie kompletna bezużyteczność i zanik.
Transformacje w obrębie języka miały i wciąż mają różny charakter i różny przebieg. Jedne są procesami długofalowymi, inne zaś zachodzą błyskawicznie, gdyż starają się dotrzymać kroku szybko zmieniającej się rzeczywistości. Nie zawsze są one jednak fortunne i do końca przemyślane. Przykładem dobrze ilustrującym to zjawisko jest przypadek nadużywania elementów językowych, czyli tzw. moda językowa.
Pierwszym sygnałem wskazującym na to, że mamy do czynienia właśnie z nadużyciem językowym jest dający się wyraźnie zauważyć wzrost częstości użycia pewnych wyrażeń. Nie jest to umotywowane żadnymi potrzebami informacyjnymi. Głównej przyczyny tak dużej frekwencji tekstowej powinniśmy się doszukiwać raczej w ich wysokim poziomie początkowej atrakcyjności. Przez zastosowanie nazw niejednokrotnie pretensjonalnych podwyższona zostaje wartość i ranga desygnatów wielu określeń. Wyrazy tego typu kuszą swoją świeżością, łatwością przyswojenia i ekonomicznością, żeby nie powiedzieć lakonicznością (w czym swój niemały udział ma język reklamy). To zapewne sprawia, że obecnie niespotykaną furorę robią m.in. rzeczowniki: galeria, salon, studio oraz przymiotniki: ekologiczny, czy też globalny.
Dodatkowo ustawiczne powtarzanie takich wyrazów, jak: dokładnie, fajny, beznadziejny, genialny sprawia, że stają się one przydatne w naszych wypowiedziach bez względu na to, co znaczą, tracą więc ostrość znaczeniową, a w skrajnym wypadku i samo znaczenie. To z kolei jest doskonałym pretekstem do zrobienia z nich sprawnego narzędzia manipulacji.
Wyrazy modne stają się truizmami. Przez to nasz język niestety ulega zubożeniu, bo ?atrakcyjne? konstrukcje usuwają na bok wyraźne znaczeniowo synonimy. I tak np. przymiotnik szeroki ogranicza użycie leksemów: gremialny, masowy, powszechny, spontaniczny; pełny zastąpił całkowity, dokładny, kompletny, wyczerpujący; a prawidłowy odebrał moc normalnemu, odpowiedniemu, poprawnemu, regularnemu, stosownemu i właściwemu.
Często zdarza się, że użytkownicy języka, którzy pragną wykazać się oryginalnością i w ten sposób zdobyć uznanie otoczenia, wzbogacają swoje wypowiedzi o sformułowania, które podpatrzyli w pewnych środowiskach lub u osób cieszących się dużym szacunkiem i autorytetem (politycy, osoby duchowne, sportowcy, dziennikarze, piosenkarze itp.). Stosując taką praktykę sprawiają oni wrażenie osób inteligentnych, choć najczęściej są to tylko pozory. Chętnie również sięgają do tych odmian polszczyzny, które uznawane są ? niekiedy zupełnie niesłusznie ? za wzorcowe. Ma to rzekomo świadczyć o elegancji, erudycji i poczuciu dobrego smaku. Takie osoby za wszelką cenę dążą do zabłyśnięcia intelektem. Przeważnie efekt jest niestety wręcz odwrotny. Dzieje się tak z powodu stosunkowo niskiego poziomu świadomości językowej naszego społeczeństwa, który uszczupla w znacznej mierze jego kompetencje językowe.
Winę za taki stan ponoszą częściowo media. Przez lata udało im się stworzyć złudne wrażenie, że język którym do nas przemawiają jest tym najwłaściwszym i najbardziej poprawnym, co przecież mija się w znaczącym stopniu z prawdą. Wystarczy przecież włączyć telewizor, posłuchać radia lub przeczytać gazetę, aby się przekonać, że moda językowa i jeszcze kilka niepokojących zjawisk zagościło tam na dobre. Do tych ostatnich koniecznie zaliczyć należy szablonowość języka.
Jest to konstrukcja zdaniowa występująca wyjątkowo często w tekstach mówionych i pisanych, należących do różnych odmian stylistycznych polszczyzny użytkowej. Ponad to wyróżnikiem tekstów szablonowych jest powierzchowne ujęcie treści, nierzadko graniczące nawet z pustosłowiem. Za szablonowe uznać możemy wyrażenia: rosnąca fala bezrobocia, osiąganie konsensusu, dziura budżetowa itd. Osoby nastawione na częste i bezmyślne powtarzanie tym podobnych, spowszednianych i okólnikowych wypowiedzi, zatracają zdolność samodzielnego wyrażania myśli, a sam język traktują wyłącznie w odtwórczy sposób.
Przy okazji omawiania zagadnienia mody językowej nie sposób nie wspomnieć o znamiennej roli wyrazów zapożyczonych z innych języków. Samo korzystanie z obcego słownictwa, zwłaszcza jeśli dotyczy ono nazw nowych, nie znanych nam dotąd desygnatów, nie jest złe i nie powinno spotykać się z krytyką w żadnym wypadku. Jest to proces typowy dla współczesnych systemów leksykalnych i ma niewiele wspólnego z podążaniem za modą językową. Co więcej, wypada tu wyraźnie podkreślić, że zapożyczanie jest niezbędne w momencie, gdy mówimy o języku naukowo-technicznym oraz o wyrazach, które są znane i użytkowane w wielu językach. Z jednej strony internacjonalizacja słownictwa umożliwia międzynarodową wymianę myśli, z drugiej zaś ? umożliwia dokonaniom naszych naukowców swobodne wejście i zaprezentowanie na arenie światowej. Jedynym warunkiem akceptacji takich zapożyczeń jest tylko dobra znajomość ich znaczeń, jak również ich oryginalnej pisowni i wymowy, co ma miejsce w przypadku cytatów.
Istnieje jednak druga strona medalu. Nie ma bowiem jakiegokolwiek wytłumaczenia dla posługiwania się elementami obcego systemu gramatycznego czy zapożyczonymi związkami frazeologicznymi w momencie, gdy na tym polu polszczyzna jest samowystarczalna, a wtręty obcojęzyczne tylko ją kaleczą. Takie traktowanie polszczyzny jest wysoce naganne ? niestety w naszych czasach nagminne.
Język polski od najdawniejszych czasów wchłaniał liczne zapożyczenia obcojęzyczne. W XX wieku najsilniej oddziaływały na niego wpływy francuskie, rosyjskie i niemieckie. Jednak to angielszczyzna w ciągu ostatnich kilkunastu lat odcisnęła tu chyba najwyraźniej swoje piętno. Czerpanie z niej zapożyczeń przybrało skrajną formę. Mówić możemy tu nawet o prawdziwym ich zalewie.
Używaniu anglosemantyzmów sprzyjał i wciąż sprzyja snobizm oraz przekonanie o większej wartości określeń takich jak kondycja, lider, prezydent, generować nad wyrazami stan, przywódca, przewodniczący, tworzyć. O ileż bardziej europejsko brzmi przecież powiedzenie lider partii niż jej przywódca. Niektórzy próbują tłumaczyć, że kryje się za tym chęć podniesienia rangi tego, o czym się mówi oraz dowartościowanie tekstu i jego autora. Pytanie tylko ?po co??. Przecież nasz język ojczysty jest piękny i ma wiele do zaoferowania. Stanowi on nieprzebrane źródło różnorakich środków wyrazu. Trzeba tylko chcieć i umieć właściwie korzystać z tego bogactwa. Czyż nie potwierdzili tego Kochanowski, Mickiewicz, Miłosz i jeszcze wielu innych wielkich pisarzy i poetów?
Wyrazy modne w pierwszym stadium swojej ?kariery? językowej są tylko za częste, w drugim ? ich przejrzystość informacyjna ulega rozmyciu, przez co niepostrzeżenie wypierają różnorodne synonimy, w trzecim natomiast ? puste znaczeniowo, nadają wypowiedzi znamiona bełkotu.
Powstaje zatem patowa sytuacja ? wyrazy, których zadaniem było wzbogacenie, ożywienie, uatrakcyjnienie i odbanalnienie języka wypowiedzi, nagle przyczyniają się do jego zubożenia i sprowadzenia go do niebezpiecznie niskiego poziomu
Mimowolne poddawanie się modzie językowej i bezrefleksyjna obojętność wobec niej krzywdzi zarówno język, jak i jego użytkowników. Szkodą dla języka jest to, że sztucznie odarty z różnorodnych, pełnowartościowych elementów leksykalnych zaczyna nabierać cech prymitywnych. Staje się zupełnie niezdolny do oddania całego bogactwa myśli, podatnego zatem na dalsze zaśmiecanie kolejnymi zapożyczeniami. Jeśli chodzi o samych użytkowników, to mogą oni odczuć nadużywanie pewnych elementów leksykalnych na własnej skórze, ponieważ bezmyślne przywoływanie ?atrakcyjnych? wyrazów przesuwa wiele dawno przyswojonych leksemów ze strefy słownictwa czynnego do biernego i w konsekwencji znacznie ogranicza zasób słowny, a więc i ogólną sprawność językową. Zatem w ostatecznym rozrachunku ślepe podążanie za atrakcyjnością prowadzi w prostej linii do tworzenia nudnych, trącających banałem tekstów, które pozbawione jakichkolwiek walorów stylistycznych wystawia ich autorom jak najgorsze świadectwo.
poniedziałek, 5 listopada 2007
PROBLEM ŻYDOWSKI, CZYLI TRAGEDIA WYOBCOWANIA W LITERATURZE, PUBLICYSTYCE I FILMIE.
Wiele utworów i filmów poświęconych zostało tragedii narodu żydowskiego. Żyd pojawia się jako:
-obcy, który jest odrzucany przez nietolerancyjne otoczenie
-niewinna ofiara holokaustu
-człowiek poniżony, sprowadzony do rangi przedmiotu
- człowiek walczący o swoją godność, jak to miało miejsce podczas powstania w getcie warszawskim, które przedstawia Hanna Krall w „Zdążyć przed panem Bogiem”
Tragedia wyobcowania tego narodu jest szczególnie widoczna w utworach, które opisują zbrodnie II wojny światowej. Hitlerowcy uważali ten naród za „podludzi”. A najniżej w hierarchii „podludzi” umieszczony został właśnie naród żydowski, który Adolf Hitler przeznaczył do całkowitej eksterminacji. Szybko rozbudził się antysemityzm, czyli wrogość wobec Żydów wśród narodu Niemieckiego. Jedną z oznak izolacji Żydów od innych „wyższych” narodów było tworzenie specjalnych dzielnic żydowskich, czyli tzw. gett. Getta były odizolowane od miasta najczęściej wysokim ceglanym murem. Przymusowym znakiem rozpoznawczym, który musieli nosić wszyscy Żydzi była Gwiazda Dawida.
O problemie żydowskim wspomina się w wielu utworach literackich. Problem ten poruszyła m.in. polska pisarka z doby pozytywizmu Maria Konopnicka w noweli „Mendel Gdański”. Utwór ten jest głosem w tzw. spornej kwestii żydowskiej. Dotyczy problemu uznania Żydów za pełnoprawnych obywateli. Pozytywiści starali się wpłynąć na mentalność społeczeństwa widzącego w Żydach zagrożenie. Pisarka skrytykowała nieuzasadnione napaści na ludzi tejże narodowości. Bohater, którego przedstawiła od urodzenia mieszka na terenie Polski. Choć nie widnieje ona na mapach Europy, bo nasz kraj był wtedy pod zaborami, Mendel czuje się Polakiem. Stwierdza, że przez całe życie pracował dla swojej ojczyzny i chce wychować swojego wnuka Kubusia na dobrego obywatela. Niezrozumiałe są dla niego ataki na Żydów. Konopnicka przytacza także obiegowe argumenty tych Polaków, którzy uważają, że ludzi innych narodowości, zwłaszcza żydowskiej, należałoby zmusić do opuszczenia ziem polskich: „Każdy Żyd ma swoje wykręty”, „Żyd zawsze Żydem jest”, Was Żydów, lgnie się jak tej szarańczy, a zawsze to żywioł cudzy”. Pisarka jednak jasno i wyraźnie opowiada się za innymi kryteriami oceny ludzi jak m.in. dobroć, uczciwość, użyteczność społeczna. Te cechy nie zależą od tego, jakiej się jest narodowości. Mendel został dotkliwie skrzywdzony. Najgorsze jest to, że skrzywdzili go ludzie, których uważał za swoich rodaków.
Kwestia dotycząca narodu żydowskiego przejawiała się także bardzo często w pozytywistycznej publicystyce. Zagadnienie to poruszyli m.in. Orzeszkowa, Świętochowski czy Bolesław Prus. Było to uwarunkowane wrażliwością pozytywistów na sprawy społeczne. ęłęó Pragnęli oni stworzyć dla Żydów warunki asymilacji z narodem. Asymilacja żydów miała na celu zjednoczenie kulturowe i narodowe Żydów i Polaków, lecz z zachowaniem odrębności wyznaniowej. Chciałabym zwrócić szczególna uwagę na postać Bolesława Prusa, gdyż on wobec kwestii asymilacji Żydów miał z początku inny stosunek niż reszta pozytywistów.
W latach 70-tych XIX wieku protestował przeciwko żydowskiej dominacji w gospodarce, czy nazywaniu Żydów narodem. "ciemne masy" były tylko materiałem dla "tego lub owego społeczeństwa". Dopiero projekt masowej emigracji europejskich Żydów zadowala wielkiego polskiego pisarza. Sądził, że kwestia żydowska rozwiązana zostanie tylko wtedy, gdy Żydów w Europie już nie będzie. "Miasta polskie przepełnione są żydostwem, żywiołem obojętnym albo i wrogim dla celów narodowych”. Lecz sposób myślenia Prusa zmienił się. Już na początku lat 80- tych w swoim artykule „Szynk i społeczne zepsucie” pisał o panującym w naszym narodzie antysemityzmie, który oczywiście całkowicie potępiał. Dostrzegł w Żydzie drugiego równego sobie człowieka, a nie wroga, którego należy odizolować od reszty społeczeństwa. Co więcej żądał aby naród żydowski posiadał równe polskiemu społeczeństwu prawa m.in. prawo do oświaty, do bezpieczeństwa czy też do szybkiego i taniego wymiaru sprawiedliwości. Prus próbował zwalczyć stereotypy dotyczące Żydów. Odpierał każdy z zarzutów, ukazując zalety, jakimi się cechują. Ukazał też te cechy, które należałoby starannie pielęgnować, a mianowicie: bystrość i inteligencje, umiejętność organizacji, oszczędność i zapobiegliwość. Jego słowa „Zostawmy Żydów w spokoju, ale - przypatrzmy się sobie samym” najlepiej to obrazują.
W inny sposób problem żydowski i ich tragedię wyobcowania przedstawia Tadeusz Borowski w swoich opowiadaniach. W opowiadaniu „Pożegnanie z Marią” ukazuje obraz okupowanej przez Niemcy, Warszawy. Rozmowy ludzi ujawniają sytuacje w mieście. Wielu mówi o łapankach, wywózkach z getta, prześladowaniach. Stara Żydówka, pani doktorowa, przed wojną była bogata właścicielką przedsiębiorstwa budowlanego, a teraz jest uciekinierką z getta. Opowiada ona o zastraszaniu i mordowaniu jej narodu. O ciągłym strachu przed śmiercią opowiada także młoda żydówka, niegdyś śpiewaczka, która również uciekła z getta. Obie postacie dawniej opływały w luksusy, a teraz stały się nędzarkami, dla których wielkim osiągnięciem jest posiadanie szczoteczki do zębów lub zjedzenie kanapki.
Najbardziej znanym sposobem na całkowite wyniszczenie rasy „podludzi” było tworzenie obozów koncentracyjnych zwanych także obozami zagłady. Obozy łączą się nierozerwalnie w naszej świadomości z tragicznym obrazem II wojny światowej, degradacją praw moralnych, śmiercią i skrajnym okrucieństwem. Obóz to zamknięte terytorium, w którym gromadzi się wyniszczonych, cierpiących, przeznaczonych na śmierć ludzi, stłoczonych jak zwierzęta w ciasnych blokach, na niewygodnych pryczach. Ale Oświęcim to przede wszystkim w ujęciu Borowskiego wysoko zorganizowane, doskonale funkcjonujące przedsiębiorstwo III Rzeszy do likwidowania ludzi. W opowiadaniu „Proszę państwa do gazu” narrator przedstawia brutalny opis rozładunku transportu więźniów, którzy w większości mieli zostać zagazowani. Komando starych więźniów dobrze o tym wiedziało, jednak nowo przybyli nie budzili w nich litości. Traktowano ich brutalnie, szarpano, popychano, wyrywano walizki. Sposób rozładowywania transportu na obozowej rampie kolejowej doskonale ujawnia niemiecka organizacje pracy, stosunek „nadczłowieka” do istoty niższego rzędu tzn. innej narodowości. Żydzi w fabryce śmierci byli tylko jednym z elementów. Nie mieli nazwisk, nie mieli prawa do indywidualnego pochówku zgodnego z religią, jaką wyznawali. Niemcy czując wyższość swej rasy potrafili bez wewnętrznych oporów, a nawet z satysfakcją, zabić ogromne liczby tych, którym odmawiali człowieczeństwa.
O skuteczności hitlerowskiego systemu likwidacji więźniów pisze Borowski w opowiadaniu „U nas w Auschwitzu” Więźniowie są materiałem, który Niemcy potrafią wykorzystać w jak najbardziej efektywny sposób. Właściwie żadna część ciała człowieka nie zostaje zmarnowana. Niektórych ludzi od razu prowadzi się do komory gazowej, zaś inni maja do spełnienia określone funkcje zanim podzielą los zabitych. W liście do narzeczonej, Tadeusz pisze: „(…) masz milion ludzi albo dwa albo trzy miliony, zabij ich tak, żeby nikt o tym nie wiedział, nawet oni, uwięź kilkaset tysięcy, złam ich solidarność, poszczuj człowieka na człowieka (…) Ten cytat pokazuje dokładnie, że na odciętym od świata terenie, odbywa się masowy mord. Codziennie jest ponawiany tu i w wielu innych lagrach. Celem takiego stanu rzeczy jest wyniszczenie tych, których Niemcy uważali za ludzi po prostu zbytecznych.
Zbrodnie Hitlerowskie na narodzie żydowskim w czasie II wojny światowej ukazała także polska pisarka Zofia Nałkowska w swoim zbiorze ośmiu opowiadań zatytułowanym „Medaliony”. „Medaliony” są zapisem „czasu apokalipsy”, „czasu pogardy” dla Żydów. Niemcy dorabiając sobie ideologie, zabijali innych, wykorzystywali części ciała ludzkiego do przetwarzania na inne surowce jak mydło, skóry czy materace. Jeden z bohaterów powiedział „W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić – z niczego”. Poddawano ich strasznym eksperymentom, cierpieniom, nie licząc się z ich bólem i uczuciami. Autorka pokazuje metody torturowania, niekiedy wręcz rozsmakowywanie się oprawców w zadawaniu cierpienia i śmierci drugiemu człowiekowi. Bohaterka opowiadania „Kobieta cmentarna” przedstawia czytelnikowi, co się dzieje za murami getta. Getto jest bombardowane, płonie, a z okien wyskakują ludzie z dziećmi. Na dole przecież czeka je również śmierć. Żydzi maja alternatywę: zginąć w płomieniach, od strzałów, albo pojechać do obozu i umrzeć od gazu. Żeby usprawnić zabijanie, zrezygnowano z zakopywania ciał na rzecz palenia w piecach krematoryjnych. Takie miejsca powstały w Oświęcimiu, na Majdanku, w Lesie Żuchowskim niedaleko Chełmna i w wielu innych miejscach. Niemcy nie oszczędzali nikogo – nawet matek z dziećmi i niemowląt. Do gazu szły najmniejsze, nikomu nie winne, bezbronne dzieci.
Z zupełnie innej strony opisuje problem żydowski Hanna Krall w swojej powieści „Zdążyć przed panem Bogiem” Ukazuje w niej rozważania na temat poniżania, upadlania i odizolowania Żydów przez hitlerowskich oprawców. Bohater książki Marek Edelman, jeden z przywódców powstania w getcie warszawskim jest naocznym świadkiem czasu zagłady narodu żydowskiego. Naród żydowski przyjął postawę bierną wobec oprawcy, pozwalał prowadzić się na śmierć. W getcie panował głód, a Niemcy odtransportowywanym przydzielali kawałek chleba i obiecywali lepsza przyszłość. Co dzień wywożono na śmierć 10 tys. Żydów. Ale nie wszyscy chcieli tak zginąć. Wybuch powstania w getcie miał za zadanie podważyć stereotypowy wizerunek biernego Żyda, był buntem przeciw anonimowej śmierci. Powstańcy nie zamierzali być bohaterami, nie walczyli tylko po to, by pokazać światu swój bunt. Chodziło przede wszystkim o zachowanie człowieczeństwa, jeśli już nie można było zachować życia. Chodziło o możliwość wyboru sposobu umierania, gdyż powstanie to było już z góry skazane na niepowodzenie. Koniecznie trzeba było pokazać prawdę! Powstańcy wypowiadają słowa „ My wiedzieliśmy, że trzeba umierać publicznie na oczach świata”
Tragedię Żydów możemy zobaczyć także w wielu dziełach filmowych. Oto fragment filmu Romana Polańskiego pt. „Pianista” {fragment}
Dramat społeczeństwa żydowskiego był poruszany w wielu różnych dziełach literackich, artykułach publicystycznych,a nawet w dziełach filmowych. Każde z nich ukazuje wielką nienawiść innych narodów wobec żydów. Hitlerowcy zabijali ich szczególnie bestialsko. Uważali ich za podludzi, doprowadzono do wielkiego kryzysu etyki, wyeliminowano wszystkie szlachetne odruchy, tak typowe dla rodzaju ludzkiego. Trudno nam żyjącym w czasach współczesnych, wyobrazić sobie, co naprawdę mogli przeżywać ci ludzie każdego dnia pobytu w obozie czy na przymusowych robotach, kiedy jakieś głupstwo, w innych okolicznościach nie mające znaczenia, mogło stać się przyczyną śmierci.
Kończąc swoją wypowiedź chciałam wyrazić własną opinie na temat nieszczęścia i wyobcowania społeczeństwa żydowskiego. Sądzę, że we współczesnym świecie antysemityzm jest dalej aktualny, a ludzie traktują Żydów jako naród gorszy. Dla mnie jednak człowiek-pozostaje na zawsze człowiekiem. Zgadzam się ze słowami Jeana Paula Satra "Żyd to człowiek, którego inni uważają za Żyda", ale uważam, że wszyscy zasługują na szacunek i własną godność. Nie ważne jest pochodzenie czy rasa, ale ważne jest, co się sobą reprezentuje i według jakich zasad się żyje Nadziei na wygaśnięcie konfliktu szukać możemy już tylko w upływie czasu, który leczy najgłębsze nawet rany.
